Search

 

 

Czytelnicy o książkach

 

Pani książka jest prawdziwa. Ale to jest dla tych co mają podobne wspomnienia. Inni mogą w to wątpić. Ja niestety tak daleko nie za szedłem. I nie umiem wybaczyć nie którym, za to co mi zrobili. A na warsztaty pojechać tam gdzie Pani była nie mam jak. Języków obcych też nie znam. A bardzo przydałyby mi się ci lekarze z piątego wymiaru. Bo inaczej się wykończę.

Niestety nie umiem wybaczać w nieskończoność. Tym co mi robią krzywdę I nawet nie zdają z tego sprawy co mi robią. Byłem na kursie rejki. Ale to co pamiętam ze swych innych stanów świadomości to tam były o wiele silniejsze energie. I za te warsztaty w innym wymiarze nie musiałem nic płacić. I toteż miało swe dobre strony. Kilka dni temu zobaczyłem swym wzrokiem wewnętrznym jakąś ramę, potem siedziałem w niej i nie wiedziałem co to jest, co mam zrobić.

Ale w końcu postanowiłem zeskoczyć z tej ramy. Ciągle coś widzę ale tego nie rozumiem. [tego języka symboli]. Więc ta książka jest dla mnie wielce pomocna. Bardzo chciałbym wiedzieć jaki symbol co oznacza. w maju pojadę do Warszawy po kamerę.. Na razie ma Ją Joachim. Dałem mu ją po to by sfilmował te seminaria. I aby inni mogli je nabyć. Pozdrawiam. Czekam na następną książkę.

Grzegorz

 

 

Książka - cud

Kochana Vasanto Ejmo!

Właśnie kończę lekturę twej książki "Można żyć niejedząc". Wywarła na mnie piorunujące wrażenie, dlatego postanowiłem do Ciebie napisać. Moje spostrzeżeniajasno podzieliłem na dwa osobne nurty.

Po pierwsze od dawna nie czytałem tak zachwycającej książki dokumentującej wewnętrzne przemiany na ścieżce duchowej. Wiedziałem, że w Twej książce znajdę treści dla siebie odpowiednie. Gdy kupowałem ją na wtorkowym spotkaniu breatharian w Firleju aż "paliła" mnie w ręce. Jestem dziennikarzem, ale też energoterapeutą. Mam Reiki i od dłuższego czasu pracuję z energiami. Twoja książka miała "iskrę" jakiej dawno już nie spotkałem, pozostałe książki były po prostu zimne. Po przeczytaniu kilku pierwszych stron wiele się wyjaśniło - mamy wspólnych przyjaciół.

Mika'el, nasz wspaniały przyjaciel, generał niebieskich zastępów jest także moim patronem. Pracujemy razem, pomaga mi, jest moim nauczycielem. Raphael leczy serca tych, którym ja pomagam. To on jest lekarzem, moje dłonie przekazują tylko boską energię Miłości. Jak już wspomniałem treść książki była oszałamiająca, znalazłem w niej wiele wskazówek. Mogłem też szukać porównań do własnych doświadczeń (na razie jeszcze jestem jedzącym), pytań, jakie zadaję sobie i mym duchowym przewodnikiem. Krótko mówiąc ta książka była dla mnie inspiracją. Niezaprzeczalnie uważam, że powinnaś zrobić wszystko, aby każdy kto potrzebuje zawartego w niej światła odnalazł je bez przeszkód. Jest jednak druga strona księżyca. Niezaprzeczalnie w świecie energii gros informacji płynie kanałem niewerbalnym, nieistotne są słowa ani oprawa stylistyczna.

Jednak pamiętaj, że twe książki mogą trafićw ręce mniej świadomych. Im także (a może przede wszystkim im) są potrzebne. Ale ludzie, którzy nie przepracowali jeszcze pewnych etapów w swej nieustannej wędrówce do Boga potrzebują zrozumiałych drogowskazów. Takim drogowskazami są wersety z twojej książki. Nie możesz zatem lekceważyć formy swych książek, a ta przedstawia się dramatycznie.

Sebastian

 

 

 

Witam Vasanto,

Własnie czytam Twoja książke pt. Można żyć nie jedząc.

Prawde mowiac, to co czytam robi na mniej ogromne wrazenie. Spotkałam sie juz z podobna informacja wczesniej, tzn. ze mozna zyc nie jedzac nawet iles tam setek lat (podobno są ludzie ktorzy są niesmiertelni), przez co opisy zawarte w niej nie wydaja mi sie tak niewiarygodne. Oczywiscie pojawia sie z tylu glowy jakas mysl, ktora szepcze mi, ze to kasiazka fantasy. Mysle, ze wciaz dojrzewam do podjecia takiej ostatecznej decyzji (bo jest to ostaeczna decyzja!!!!), a mysl, ze mozna zyc nie jedzac, wydaje mi sie wielce pociagajaca.

Chcialabym coraz bardziej rozwijac sie duchowo, otworzyc swije serce i ducha na inne wymiary zycia. Chcialabym przejsc te transformacje - mysle, ze przede mna bardzo dluga droga oczyszczania organizmu, samodyscypliny itd..., Potrzebuje wielu wskazowek, Kogos kto rzeczywiscie przeszedl taka transformacje. Dlatego prosze o pomoc. Nie znam nikogo, Kto przebyl taka droge.

Barbara

 

 

 

Witaj Vasanto

właśnie kończę czytać Twoją książkę "Można żyć nie jedząc", chwilę wcześniej skończyłam książkę Jasmuheen - Źycie światłem. W 1977 roku miałam cudowne spotkanie w Indiach gdzieś w szczerym polu, gdy nasza grupa studenckich włóczęgów z Polski zrzuciła u podnóży Himalajów gdzieś pod płotem plecaki by chwilę odpocząć. Dziś pamiętam to jak senny majak, lub grę wyobraźni, ale miało to miejsce w rzeczywistości - z "nikąd" zjawiła się kobietą ( nie zwróciłam uwagi, czy były w pobliżu zabudowania} , podeszła tylko do mnie, objęła mnie "na niedźwiedzia, tak jak zazwyczaj witamy się na warsztatach ze znanymi sobie przyjaciółmi, przytuliła bez słowa do serca i tak jak się pojawiła tak i zniknęła.

To co się wydarzyło zaskoczyło mnie, ale nie potrafiłam nawet tego skomentować. Nie wiedziałam co się stało. Teraz wiem, że pracowała na czakramie serca - co zrobiła nie wiem - czyim była narzędziem - ufam, że Boga. Po powrocie do kraju parę lat potem czułam jakaś "obręcz" w obszarze klatki piersiowej i wówczas skojarzyłam to ze spotkaniem w Indiach. Od tego czasu zauważyłam także, że nie buduję więzi z przypadkowo spotykanymi ludźmi. Wyjazdy na wycieczki, urlopy - jak po skończeniu filmu - było, minęło. Jakby karmiczne więzy były już nieliczne. Jakby lekcja do przerobienia, ale tylko z nielicznymi, tymi, których kocham najbardziej. Ponad dwadzieścia lat temu wraz z grupą osób zgromadzonych wokół Lucyny Winnickiej brałam udział w propagowaniu rebertingu w Polsce i wielokrotnie spotykałam się z Leonardem Orr ' em, jego uczniami i techniką oddechową, którą przywiózł do Polski pod koniec lat siedemdziesiątych i w początku lat osiemdziesiątych.

Mój artykuł publikowany w październiku 1982r. w gazecie zakładowej nosił tytuł "Myśl kreuje rzeczywistość" - choć nie do końca wiedziałam wówczas cóż to oznacza, ale intuicja już wtedy działała! Eksterioryzacja i znane obecnie pod nazwą Hemi Sync - techniki synchronizacji półkulowej, metoda pani Monahan, polarity, shatsu, Hata joga, gdzieś "przez przypadek" astrologia, która nigdy nie była moja, huna, w świadomy sposób Nowy testament, choć z dala od kościoła i strachu jaki on wzbudzał. Pierwsze próby uzdrawiania rękami. Z odległości kilku metrów, "podrzucanie" koledze energii w potrzebnym mu kolorze. To wówczas po raz pierwszy w sposób bezpośredni poznałam czym jest energia i jej moc. Przez długie miesiące sypiałam po 1 - 2 godziny dziennie - odbierając to bardziej jako kłopoty ze snem niż boski dar. Wówczas także poznałam czym jest ego dla osób doskonalących się duchowo, gdy zamiast wzajemnie szanować się, uczyć i wspierać "konkurują" przypisując sobie rolę "nieomylnego guru" i rozpadają się przyjaźnie, które mogły by nieść szybszy rozwój i poznanie nowych przestrzeni.

Dzisiaj - blisko ćwierć wieku później oglądam moje życie jak obrazek ułożony przez wspaniałego malarza z drobniutkich puzzli w pewną całość. Nie mogłam dojść gdzie indziej niż miejsce w którym jestem, idąc droga którą szłam. Poznałam wiele technik odszukiwania siebie kawałek po kawałku. Wiem, że jestem istotą wielowymiarową i zawsze wiedziałam, że mam wspaniałych opiekunów w świecie ducha. Półtora roku temu moje życiowe puzzle rozsypały się w drobny mak i dziś je w sposób bardzo świadomy i bardzo pokorny składam do kupy razem. Wcześniej nie zdawałam sobie sprawy tak naprawdę co to oznacza "wracać do domu" chociaż wiele czytałam, wiele się uczyłam, poszukiwałam. Ale też pouczałam innych jak to robić, nie bardzo wiedząc, że mają prawo ranić sobie serce we własny sposób, że nie przeżyję za nich życia podpowiadając, że obok jest mniej ciernista ścieżka, że muszą jej szukać sami, a moją rolą jest obserwować i wspierać.Dzisiaj staram się także ich słuchać.

Vasanto - chcę wziąć udział w Twoich najbliższych warsztatach w Warszawie - czy sobie na to pozwolę, jeszcze nie wiem. Wiem, od roku, że chcę przeczytać Twoje książki - czy już są dostępne? Idę w tym samym kierunku, tylko trochę inną drogą - wiele elementów, o których piszesz w "Można żyć nie jedząc" doświadczam bez 21-dniowego procesu. W sposób bardzo świadomy staram się współpracować z aniołami od warsztatów z Jasmuheen ubiegłej wiosny, na których Ty także byłaś, bo o nich pisałaś w książce. Tak naprawdę, to nie potrzebowałam do tej wiedzy tych warsztatów, bo z aniołami pracowałam już wcześniej, mniej świadomie, ale szczerze prosząc ich o pomoc w wielu sytuacjach. W tym roku nie byłam na warsztatach Jasmuheen - widać nie czas i miejsce - w tym czasie byłam na Superwizji u Antka Przechrzty. Ukończyłam pełen cykl Uzdrawiania duchowego - dziś więcej rozmuniem co to oznacza, ale chciałabym poznać metody uzdrawiania z 5-go wymiaru, o których piszesz.

Od około tygodnia podejrzewam, że mam podłączoną kroplówkę do nerek, chociaż nadal jem. Wiem, że moi opiekunowie poprowadzą mnie najwłaściwszą drogą do celu. Ufam im.

Mam sporo pytań, w szczególności dotyczących relacji z ukochanymi bliskimi - te relacje mnie jeszcze trzymają przed pójściem " na łeb na szyję" do przodu. Wiele doświadczeń mam we śnie od ponad dwudziestu lat. Penetruję inne rzeczywistości. Pracuję w obszarze ducha, uczę się i nauczam innych. Czasami budzę się z emocjami sprowadzonymi z takich przestrzeni, że nie zdawałam sobie, że istnieją. Z ilu poziomów wracałam z płaczem w ostatnich paru miesiącach - w ilu wymiarach przeżywałam ten sam smutek, żal i bezradność taką samą jakich doświadczałam w świadomości ziemskiej. Jak trudno czasami milczeć, na ten temat - bo nie ma z kim porozmawiać, a trzeba z siebie wyrzucić napięcie, bądź pogadać bez komentarza w oczach i myślach o pograniczu szaleństwa. Wiem, że muszę z kimś na ten temat porozmawiać, ale w moim najbliższym otoczeniu w dniu dzisiejszym nie ma osoby, która by rozumiała co przeżywam i z czym się borykam. Od kilku miesięcy bardzo intensywnie pracuję z ciałem emocjonalnym - nie przypuszczałam, że to takie wyzwanie.

Momentami nie wiedziałam czyje emocje czułam i przeżywałam i tylko lata uczenia się "bycia obserwatorem" pozwoliły mi to wytrwać. Momentami także doświadczam podobnych stanów z obserwowaniem myśli, które niby były moimi, a jednak nie. Doświadczyłam także spotkania z "jam jest", ale wybrałam jeszcze "obróbkę" relacji - cóż "wolna wola". Dano mi doświadczenie planowania rzeczywistości i ważenia "kosztów" takiego planowania - i znowu relacje. Jak planować swoją rzeczywistość bez udziału innych ludzi? Jak planować swoją rzeczywistość z innymi ludźmi, gdy przecież oni mają prawo do wędrowania swoimi ścieżkami, kiedy te ścieżki mogą być "nasze wspólne" - to cały czas pytania z obszaru relacji - co pytania, na które poszukuję wewnętrznych odpowiedzi?

Czy Ty już znasz na takie pytania odpowiedzi? Vasanto - wybacz mój długi list, ale jestem pod wpływem Twojej książki, w której widzę prawdziwego człowieka, przechodzącego głęboki proces wewnętrznej przemiany. Utwierdza mnie to w przekonaniu, że to czego sama doświadczam nie jest początkiem fiksacji, ale konsekwencją wewnętrznego rozwoju, na który dałam sobie przyzwolenie - wiele lat temu? planując tę inkarnację? przed wiekami w starożytnych kulturach?.

Wiem, że Egipt jest dla mnie miejscem być może tak samo ważnym jak dla Ciebie. Wiem, że wybór wyjazdu do Indii przed ćwierćwieczem, zamiast do Egiptu nie był przypadkowy. Wiem, że z Egiptem mam bardzo silne związki z przeszłości, której jeszcze nie znam a raczej sobie jeszcze nie przypomniałam. Ale też z obecnego życia mam z nim bardzo silne związki, sprzed dwudziestu lat w medytacji zawierzyłam komuś potężnemu, kogo nie widziałam, widzieli to inni z którymi miałam sesję i pora świadomie wrócić do tamtego spotkania i dokończyć rozpoczęty proces. Vasanto - powiedz mi co z Twoimi książkami - czy już można je czytać, gdzie są dostępne, ile kosztują. Proszę także o informacje dotyczące warsztatów w Warszawie w lipcu

- gdzie, kiedy, za ile. Staram się być teraz uważna. Staram się pozwolić sobą kierować duchowi

- nie wiem czy będę mogła Cię osobiście spotkać i się od Ciebie uczyć, ale dziś wiem, że chcę tego - pozdrawiam Cię serdecznie

- Jola.

 

 

 

Witaj!

Dziękuję za możliwość zapoznania się z Tobą i Twoją twórczością.

Piszesz tak, jakbym ja pisał. Twoje słowa i myśli są jakby moimi słowami i myślami. Dlaczego ? Dlatego, że są myślami Boga, jego głosem w Nas. Nie ulegaj chwilowym złudzeniom tego wymiaru. Nie poddawaj się ziemskim pragnieniom, bo zatracają one to, co stanowi wartość największą - stare przysłowie mówi: Lepiej z mądrym stracić niż z głupim zarobić". Ale, żyję z Tobą i w Tobie. Kocham tak jak Kochałem - niezawisłą Miłością "Agape".

Twój wierny Ci Duchem Świętym - Wojciech Pozdrawiam serdecznie i Błogosławię.

 

 

 

Dzien dobry. Chce powiedziec tylko jedno: Dziekuje...

-Wedrowiec.

 

 

 

 


Witaj wyjątkowa nauczycielko!

Pragnę Ci serdecznie podziękować za Twoją wspaniałą książkę "Można żyć nie jedząc". Przyciągnęła mnie ona natychmiast spośród wielu tytułów w katalogu i natychmiast ją zamówiłam, chociaż pozornie temat ten mnie nie interesował. Ku mojemu zdumieniu, większość rzeczy, które opisujesz w książce jest tak bardzo zbieżna z tym, co robię, że przecierałam oczy ze zdumienia. Przynajmniej teraz, wiem, że kupowanie kaset, modlitwy do archaniołów, kryja, mantry, etc, to nie było błądzenie. Dziękuję Ci za to. O ile dobrze zrozumiałam, Ty też masz lub miałaś związki ze Sztuką Źycia. Cieszę się z Twojej przemiany. jestem pewna, że się kiedyś spotkamy.

Anna

 

 

 

WITAJ VASANCIKU !!!

Właśnie skończyłem czytać Twoje kolejne dziecko światła i miłości "Doświadczanie życia bez jedzenia". Muszę przyznać, że dokonałaś kolejnego cudu boskiego przekazu. Kiedy przeglądałem wstępną wersję powyższego dzieła na październikowych warsztatach u Ciebie w domu miałem wrażenie, że brakowało mu trochę mocy i ducha, ale to, co wyszło drukiem przeszło moje najśmielsze oczekiwania.

Jest bez zarzutu, udało Ci się każdą stronę książki naładować taką siłą i pięknem, że dociera do najgłębszych pokładów naszego jestestwa, dociera do samej JA?NI wydobywając PRAWDĘ i wywołując głębokie wzruszenie, inspiruje i pogłębia wiarę w najwyższe wartości ducha.

Dzięki szczerości i bezpośredniości, bezkompromisowości i odwadze myśli jesteś PRAWDZIWYM WOJOWNIKIEM ŚWIATŁA. Jesteś tak bliska, że można Cię niemal dotknąć i poczuć jedność na wszystkich poziomach.

Nie pozostawiasz żadnych wątpliwości co do wyboru drogi życia. Nie ma innej możliwości niż kroczyć ku światłu, by odnaleźć siebie i pokochać cały świat, by poznać wartość prawdziwej Boskiej Miłości i ... ZROZUMIEĆ, że samemu jest się wszechmocą i doskonałością, tako w Niebie, jak i na Ziemi.

Dziękuję Ci za to, że Jesteś i świecisz Boskim blaskiem rozjaśniając ciemność w sercach ludzi. Wierzę, że już wkrótce pójdą za Tobą miliony, korzystając z przetartych przez ciebie szlaków i ścieżek. Nie ustawaj w swojej misji na ziemi, głoś PRAWDĘ I MIŁOŚĆ, nieś ŚWIATŁO pod strzechy, a świetlana rodzina będzie się powiększać każdego dnia ku chwale naszego STWÓRCY. Myśłę, że i ja wkrótce zasilę szeregi "rycerzy światła", dzięki Twej, niezaprzeczalnie inspirującej roli, jaką od kilku miesięcy odgrywasz w mym życiu. Trzymaj się Vasanciku, nie jesteś osamotniona, niedługo ruszą za Tobą całe hufce, a wtedy będziesz wśród swoich.

Do usłyszenia

Kris z Chorzowa

 

 

 ..........................

List tradycyjny

3 lipca 2002 roku.

Witam i pozdrawiam Cię Istoto będąca dziełem Boga Ojca.

 

Kiedy nastaje dzień, żyję nim.

Kiedy nastaje noc, wypoczywam.

Kiedy żyję dniem, poznaję ludzi.

Kiedy nocą wypoczywam, tylko śnię. 

Sokoły czekają na dzień uwolnienia a ludzie na cud,

którego nigdy nie będzie. Bóg czeka i pyta sam siebie,

a gdzie mój Człowiek ?

Woła: AGAPE, ... Wokół zaklęta cisza, żadnego znajomego odzewu. Cisza. 

Znowu wołanie: AGAPE ... 

Cisza, jedynie echo daje znać o sobie. Tylko echo. 

Świat ludzki to dzieło stworzenia bytu, któremu na imię Mamona.

Powaga to cecha rozpoznawcza jego dzieła. Wrogiem Jego numer jeden jest radosny,

wesoły śmiech, który uznaje jako czynność niebezpieczną i wysoce kompromitującą.

Mamona uwielbia kiedy ludzie się boją, wręcz pławi się wtedy.

Lubi swych zagonionych podopiecznych,

raduje go ich nieustanna bieganina a przy tym jest hojny wobec tych,

którzy niby w imię Boga z ręki mu jedzą dary wynosząc je dalej i sieją po świecie wołając:

hosanna, hosanna... Cuda na kiju, uwielbienia i uzdrowienia.

Swym wiernym nie szczędzi darów, hojnie rozdaje ale złudzenia.

Daje świadectwa, dowody dzieła poczynań ludzkich.

Uwielbia zadręczać ludzi dobrami, którym na imię zachłanność i nienawiść.

Oferuje do woli złudzenia i cuda na kiju nic więcej.

Idziesz w dobrym kierunku a więc czemu zawracasz i sięgasz po fascynację,

której zbyt ufnie patrzysz w twarz.

Bądź ostrożniejszą wobec własnych poczynań, bo możesz potknąć się o złudzenie,

które snuje się na twej drodze niczym podstępna żmija.

Polubiłem Cię, dlatego nie chcę być dalej Twoim oprawcą.

Masz iść dzielnie ze sztandarem chwały a nie berłem ułudy.

Wiem dużo, może aż nad to o czym wiedzieć należy.

Każda szkoła, każda lekcja jest dobra.

Źadne doświadczenia w las nie idzie, choćby było najgorszym.

Zawsze jest błogosławieństwem, nigdy przekleństwem.

Każdy ma wolną wolę i wolny wybór własnej drogi.

Dziękuję Ci za wszystko.

Wojciech

 

.............................................. 

 

 

Sent: Wednesday, April 16, 2003 8:35 PM

Subject: kontakt

WITAJ ZOSIEŃKO BEDĘ W KRAKOWIE MIAŁA SPOTKANIE 30 MAJA W Cudzie CHYBA O 18 MOZE ZNAJDZIESZ CZAS NA NIE.

Cieszę się ze mnie znalazłaś za pomocą książki i moge pomóc twej cudownej duszy obudzić sie do swojej boskości.Kocham Cię.Vasanta.

Witam Cie droga  Vasanto,nazywam sie Zofia Czarnik ,mieszkam w Krakowie i chciałam sie podzielić swoim odczuciem po przeczytaniu Twojej książki"Można żyć nie jedząc"Było to jak uderzenie pioruna,po którym jest deszcz i drżenie drzew.Nie wiedząc dlaczego znalazłam się akurat w tej a nie w innej księgarni(nigdy nie kupuję w niej książek)skierowałam sie prosta do regału z książkami o ezoteryce i bioenergoterapii(wpływ serdecznego kolegi Petrosa)i wzielam  ją do reki, dreszcz poczułam wzdłuż kręgosłupa...zapłaciłam i wyszłam..Już w autobusie otworzyłam ja i przeczytałam kilka pierwszych zdań....poczułam mocniejsze bicie serca, krtań mocno zaciśnięta i łzy popłynęły mi po policzkach...nie ważne, że ludzie wokół...czułam jakbym dotknęła prawdy, to było mi tak bardzo bliskie, droga Vasanto....gdyby taka inicjację dane mi było doświadczy to właśnie wtedy. tak z biegu, bez włączania w to analizy rozumu. Wiem ,nie wiem skąd ale to jest przede mną jeszcze w tym życiu, tak czuję.

Gorąco pozdrawiam i proszę o kontakt. Zofia Czarnik

 

 

............................................................

Vitaj Vasanto. Sent: Saturday, April 26, 2003 9:20 PM

Subject: Hejka

Vasanto czy jak wolisz Vasancik postanowiłem napisać magisterkę z Twej twórczości tzn. 3 książeczek które mi przesłałaś z Kamilą.

W związku z tym miałbym kilka pytań do Ciebie i miło by było umieścić te dane w pracy.

Vasanta Ejma to Twe duchowe imię, ale jak wytłumaczyć etymologię, czas jego nadania - przyjęcia? 

Jak brzmi Twe "ziemskie" imię i nazwisko miło by było znać datę urodzenia do noty bibliograficznej?

Czy uważasz iż książki twe są ekspresją emocji?

Czy bardziej czujesz się pisarką czy też osobą nagłaśniającą idee innego życia?

O.K. to by było narazie na tyle pytań...

Jak znajdziesz chwilkę to kliknij do mnie.

 Myślałem iż spotkamy się na GG, ale trudno ja też nie mogłem być na forum na Twej stronce, ale jak co to jeszcze poklikamy.

Pozdrowienia dla rodzinki

Papatki!

 

 

----- Original Message -----

From: This e-mail address is being protected from spambots. You need JavaScript enabled to view it.  

To: This e-mail address is being protected from spambots. You need JavaScript enabled to view it.

Sent: Saturday, April 26, 2003 6:26 PM

Subject: :) 

Cześć Vasanta !

Czytam właśnie Twoją drugą książke.Na początku byłem oburzony błędami, ale teraz mi się to podoba.Rzeczywiście niezle działa to krytyczne ego.kiedyś dawniej tak sobie myslałem, że fajnie byłoby się odkryć całkowicie przed wszystkimi.Znaliby mnie bardzo dokładnie a ja nie musiałbym już nic ukrywać - jaka wolność! Trzeba do tego bardzo dużej odwagi.Widzę, że Ty idziesz tą drogą.Musisz się świetnie czuć.Podziwiam Cię za to, co robisz i za to jaka jesteś! A jestes niesamowita!!! Dawniej kiedys też myslałem o tym, żeby poszaleć na rolkach, ale nikogo do tego szaleństwa nie mogłem znalezć wśród moich znajomych.Teraz moim marzeniem jest pojezdzić na rolkach z...Tobą.Wiem, że możesz mi to podarować.

Zgaś moje oczy: ja cię widziec mogę, 

                      zamknij mi uszy, a ja cię usłyszę, 

                      nawet bez nóg znajdę do ciebie drogę, 

                      i bez ust cisnę krzyk w twoją ciszę.

                      Ramiona odrąb mi. ja cię obejmę

                      sercem mym, które bedzie mym ramieniem,

                      serce zatrzymaj, będzie tętnił mózg,

                      a jesli w mózg mój rzucisz swe płomienie,

                      ja ciebie na krwi mojej będę niósł.

Bardzo lubię ten wiersz i dedykuję go Tobie, bo Ciebie tez lubię!!!

Do zobaczenia! Janek.       

 .......................................................

Stawanie się sobą, jest usuwaniem wszelkiego lęku,

ponieważ nie ma nic, czego można by się obawiać.

Nic nigdy nie może powstrzymać tego,

kim naprawdę jesteś- CZYSTEGO SWIATŁA.

Kocham cię uśmiechnij się się-Vasanta.  

 

Original Message -----

From: This e-mail address is being protected from spambots. You need JavaScript enabled to view it.

To: This e-mail address is being protected from spambots. You need JavaScript enabled to view it.

Sent: Sunday, January 26, 2003 3:39 P 

Subject: TAKICH TAM KILKA SŁÓW

WITAJ  VASANCIKU !!!

 

Właśnie skończyłem czytać Twoje kolejne dziecko światła i miłości "Doświadczanie życia bez jedzenia". Muszę przyznać, że dokonałaś kolejnego cudu boskiego przekazu.

Kiedy przeglądałem wstępną wersję powyższego dzieła na październikowych warsztatach u Ciebie w domu miałem wrażenie, że brakowało mu trochę mocy i ducha, ale to, co wyszło drukiem przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Jest bez zarzutu, udało Ci się każdą stronę książki naładować taką siłą i pięknem, że dociera do najgłębszych pokładów naszego jestestwa, dociera do samej JAŹNI wydobywając PRAWDĘ i wywołując głębokie wzruszenie, inspiruje i pogłębia wiarę w najwyższe wartości ducha. Dzięki szczerości i bezpośredniości, bezkompromisowości i odwadze myśli jesteś PRAWDZIWYM WOJOWNIKIEM ŚWIATŁA.  Jesteś tak bliska, że można Cię niemal dotknąć i poczuć jedność na wszystkich poziomach. Nie pozostawiasz żadnych wątpliwości co do wyboru drogi życia. Nie ma innej możliwości niż kroczyć ku światłu, by odnaleźć siebie i pokochać cały świat, by poznać wartość prawdziwej Boskiej Miłości i ... ZROZUMIEĆ, że samemu jest się wszechmocą i doskonałością, tako w Niebie, jak i na Ziemi.

Dziękuję Ci za to, że Jesteś i świecisz Boskim blaskiem rozjaśniając ciemność w sercach ludzi. Wierzę, że już wkrótce pójdą za Tobą miliony, korzystając z przetartych przez ciebie szlaków i ścieżek. Nie ustawaj w swojej misji na ziemi, głoś PRAWDĘ I MIŁOŚĆ, nieś ŚWIATŁO pod strzechy, a świetlana rodzina będzie się powiększać każdego dnia ku chwale naszego STWÓRCY.  

Myśłę, że i ja wkrótce zasilę szeregi "rycerzy światła", dzięki Twej, niezaprzeczalnie inspirującej roli, jaką od kilku miesięcy odgrywasz w mym życiu. 

Trzymaj się Vasanciku, nie jesteś osamotniona, niedługo ruszą za Tobą całe hufce, a wtedy będziesz wśród swoich. 

Do usłyszenia 

Kris z Chorzowa20 LUTY 2003 GODZ.20-28

.......................................................... 


Wtorek, 29.VII 2003r.

Droga Vasanto!

Przede wszystkim dziekuje za wspaniale duchowe przezycia i nadzieje na szybszy rozwoj duchowy, jaka zasialas we mnie ksiazka "Mozna zyc nie jedzac".

Przeczytalam ja jednym tchem i mysle, ze tak jak i wszystko co nas spotyka nie jest przypadkowe, tak i Twoja ksiazka trafila w moje rece nieprzypadkowo.

Kupilam ja kilka dni temu w ksiegarni wraz z kilkoma innymi ksiazkami.

Rozpoczelam czytanie innej ksiazki, ale Twoja nie dawala mi spokoju.

Wszystkie inne musialam odlozyc, az do momentu zakonczenia czytania

"Mozna zyc...".

Pomimo, ze jeszcze nie jestem gotowa na odstawienie jedzenia jednak czuje,

ze wkrotce bede.Moja podswiadomosc podpowiada mi, ze moj dalszy i szybszy rozwoj duchowy jest od tego uzalezniony.

Poruszylas w ksiazce  wiele spraw, ktore od dawna zaprzataja mi glowe.

Chetnie bym o tym z Toba porozmawiala.

Dziekuje jesze raz i rownoczesnie przepraszam jesli urazilam Ciebie zwracajac sie

bezposrednio nie uzywajac slowa Pani. Odczulam wielka bliskosc duchowa z Toba i dlatego pozwolilam sobie na taka forme zwracania sie do Ciebie.

Jesli postapilam niegrzecznie to bardzo przepraszam, gdyz nie jest moja intencja,

aby kogokolwiek urazic.

Jesli czujesz podobnie, ze nasz kontakt przyniesie pozytywne rezultaty (na roznych  plaszczyznach), prosze daj znac.

Mieszkam w Poznaniu. Moj email: This e-mail address is being protected from spambots. You need JavaScript enabled to view it.  

Pozdrawiam serdecznie i szczesc Boze 

Emilia Nyczak

 

Witaj! 
Dziękuję za możliwość zapoznania się z Tobą i Twoją twórczością. Książka Bliźniaczy płomień to cudowny przekaz miłości budzący me serce do zaistnienia w związku o którym marzę

w głębi serca. Dzięki przekazom miłości które odkryłem czytając twoją książkę Bliźniaczy płomień , po przeczytaniu twojej książki wiem. że zrealizuję swoje marzenie. To ogromny dar zaistnieć w związku miłości tu na ziemi wśród ludzi którzy nieustannie poszukują szczęścia we dwoje.

Piszesz tak, jakbym ja pisał. Twoje słowa i myśli są jakby moimi słowami i myślami. Dlaczego? Dlatego, że są myślami Boga, jego głosem w Nas. Nie ulegaj chwilowym złudzeniom tego wymiaru. Nie poddawaj się ziemskim pragnieniom, bo zatracają one to, co stanowi wartość największą - stare przysłowie mówi: Lepiej z mądrym stracić niż z głupim zarobić". 

Ale, żyję z Tobą i w Tobie. Kocham tak jak Kochałem w Miłości życzę ci cudowna Vasanto aby ten płomień miłości, który pali się w twoich książkach, ogarnął wszystkie poszukujące serca i abyśmy żyli w miłości ze swymi ukochanymi tu i teraz. 

Bardzo, bardzo dziękuję i pozdrawiam z miłością Andrzej

 

Stawanie się sobą, jest usuwaniem wszelkiego lęku, 

ponieważ nie ma nic, czego można by się obawiać.

Nic nigdy nie może powstrzymać tego,

kim naprawdę jesteś - CZYSTEGO SWIATŁA.

Kocham cię uśmiechnij się się-Vasanta.